sistera
Życie...moje i innych...
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blog > Komentarze do wpisu
« O zdrowiu jeszcze kilka ...
Żarty się skończyły... »

Warszawa i co z tego wynikło
    Wspominałam, że byłam w Wa-wie i że opiszę tą wycieczkę. Jeszcze przed przyjazdem nagrałam się P. na pocztę z żadaniem zwrotu swojej własności, informując go w jaki sposób i kiedy może się ze mną skontaktować. Rzecz jasna, nie skontaktował się. Nawet na tyle klasy nie ma, żeby oddać coś, co nie należy do niego, ale ostatecznie, mogłam się tego po nim spodziewać.
        Najpierw sąd. Sprawę załatwiłam o dziwo bardzo szybko - spodziewałam się większych komplikacji. Choć musiałam przy wejściu po prześiwetleniu torebki oddać zaskoczonemu strażnikowi mały składany nóż, jako narzędzie niebezpieczne:) No i znajomi ostrzegali i tłumaczyli, że w końcu P. ma w rodzinie panią prokurator itd. No nic, zobaczymy, co będzie dalej.
    Kolejny punkt to spotkanie z innymi "jedynymi" P. Ze względów logistycznych nie mogłyśmy się spotkać wszystkie, ale to zostanie nadrobione w najbliższej przyszłości:) Celowo wybrałyśmy "V." - miejsce, w którym P. czuje się jak w domu i do którego przyprowadzał nas wszystkie. Zapytałam nawet, czy mają na składzie krupnik z mlekiem - trunek, którego P. nauczył się pić u mnie w Krakowie, a potem chwilił się, że specjalnie dla niego i Jarka w "V." od tej pory zawsze jest schłodzone mleko. Mieli - nie kłamał:) Liczyłyśmy na obecność znajomej barmanki, która mogłaby ewentualnie przekazać P. zbiorowe pozdrowienia, niestety akurat nie pracowała. Za barem stał za to właściciel, co rozbawiło nas jeszcze bardziej, bo swego czasu widywał każdą z nas z P. w swoim klubie. Ja nawet zostałam mu kiedyś przedstawiona. Początkowo zresztą nie do końca zdawał sobie sprawę, kim jesteśmy, ale kiedy już poskładał sobie w całość puzzle, to przekazał P. tyle, ile zdążył usłyszeć (
na co zresztą liczyłyśmy:)), co potem oburzony P. wykrzyczał jednej z nas przez tel.
    Co uderzyło nas od razu: jesteśmy zupełnie różnymi kobietami; inny kolor włosów, inny typ urody, inna budowa ciała, inne charaktery. Jak widać P. nie ma określonego ideału kobiety, choć każdej z nas wmawiał, że nim jest:) Rozmawiało się bardzo fajnie. Totalnie nie czułam skrępowania, nawet, kiedy porównywałyśmy intymne szczegóły życia z P. Nasze doświadczenia, jak się okazało, są do siebie bardzo podobne. Zarówno, jeśli chodzi o codzienne życie z P., jak też jego wymówki, zachowania w sytuacjach kryzysowych (przed wszystkimi klęczał, płakał i przysięgał, kiedy próbowałyśmy od niego odejść), sferę seksualności i każdą inną. Schematyzm to chyba dobre słowo. Każda z nas ma za sobą bardzo przykre doświadczenia w życiu, o których opowiadała P., a którą to wiedzę P. bardzo dobrze wykorzystywał, uderzając w razie potrzeby w czuły punkt, równocześnie jawiąc się nam jako ten porządny, uczciwy facet, który w życiu by nas nie skrzywdził, nie oszukał, nie okłamał, nie zdradził. Kolejnych kilka nieścisłości z opowieści P. na nasz temat zostało zweryfikowane. Dużych nieścisłości, które właściwie należy określić mianem ordynarnych kłamstw.
Dowiedziałam się też, co stało się z kompletem pewnej bielizny, którą P. na moich oczach dał Rudej, żeby ją przymierzyła (co też bez krępacji zrobiła) - wiedziałam, że komplet był własnością innej kobiety, która dostała go w prezencie od P. jeszcze przede mną (myślałam, że po prostu nie chciała/nie zdążyła go zabrać, dlatego leżał na dnie jego szafy), nie wiedziałam natomiast, że po całej sytuacji, P. jej tą bieliznę oddał, jak gdyby nigdy nic. Obrzydliwość - to chyba słowo, które tu pasuje. Jedna z ostatnich jego kobiet dostała kubek z pszczółką - własność mojej poprzedniczki, której po prostu nie zabrała z jego mieszkania. Żadna nie "przyznała się" do otrzymania kompletu biżuterii z perełkami, który ja oddałam P. po zakończeniu naszego związku (dostałam z okazji pół roku bycia razem) - pewnie czeka na nową właścicielkę, albo ja jej jeszcze nie poznałam:) Za to kamerkę internetową (którą też mu oddałam), chciał podarować jednej ze znanych mi kobiet, tyle, że ona nie chciała:) A poprzedni związek P. nie zakończył się, kiedy rozpoczął się mój - nie, trwał w najlepsze do końca maja - a wtedy rozpoczął się kolejny, z Kasią z Olsztyna. Co więcej, ze swoją poprzednią kobietą P. miał wyjechać na długi majowy weekend (był jednak wtedy ze mną w Krakowie), tylko jak zwykle wymówił się pracą. Jeszcze lepsze jest to, że podczas ostatniej rozmowy z moja poprzedniczką, mimo, iż ona była juz po lekturze bloga, P. z całą bezczelnością wmawiał jej, że jej nigdy nie zdradził. Ale o tym już chyba było:)
    Ale przejdźmy do rzeczy ważniejszych. Tematem dla nas ważnym była kwestia wyników badań P. (o ile w ogóle je robi). Dokładnie porównałyśmy wszystko, co mówił na ten temat każdej z osobna i okazało się, że wersje kompletnie się ze sobą nie pokrywają. Zresztą niczego innego sie nie spodziewałyśmy. No i rozmowa zeszła na temat jego brata.
Ja go osobiście nie miałam okazji poznać, mówiłam zresztą wielokrotnie P., że poglądy jego brata są dla mnie nie do przyjęcia - pisałam pracę mgr na temat homoseksualizmu i homofobii, ogólnie jestem tolerancyjna, nie chodzę do kościoła (co P. ukrywał przed swoją matką, choć sam nie chodzi), nie jestem antysemitką, no i niestety nie boję się głośno mówić o swoich przekonaniach, co P. bardzo martwiło - i w razie jakiejkolwiek próby poruszenia takich tematów przy ewentualnym spotkaniu będę szczera, jak zwykle. Nigdy nie wykazywałam ochoty poznania tego człowieka, tak samo zreszta jak matki. Tylko o ojcu miałam cieplejsze zdanie po rozmowach z kilkoma osobami, jego jednak nie było mi dane poznać. Teraz się cieszę, bo po opowieściach regularnej uczstniczki niedzielnych obiadków na temat jego reakcji na jej żydowskie pochodzenie, oraz późniejszych odwiedzinach matki, która pytała P. jak ta dziewczyna może mówić o takich rzeczach głośno i że trzeba coś z tym problemem zrobić, przeszła mi wszelka ochota na jakiekolwiek kontakty z członkami rodziny P.
    Raz jednak byłam bliska poznania brata, który miał mnie oprowadzić po sejmie. Wszystko było już umówione i dogadane, w sejmie nie działo się nic, co wymagałoby osobistej obecności brata, wychodziłam na autobus, kiedy zadzwonił P. Powiedział, że brat przed chwilą zadzwonił i musiał odwołać spotkanie, bo niespodziewanie coś mu wyskoczyło. Do tej pory nie wiem, czy P. w ogóle rozmawiał z bratem na temat mojej wycieczki do sejmu (choć ja go o nią nie prosiłam, po prostu przy którymś tam moim pobycie w wa-wie powiedział, że ma dla mnie taką niespodziankę), czy może bratu faktycznie coś wypadło, czy P. się wystraszył (znając mnie), że zrobię złe wrażenie na bracie, bo w rozmowie wyjdzie na jaw, jakie mam poglądy, a wyobrażam sobie, że pytanie: na jaki temat piszesz/pisałaś pracę mgr by pewnie padło-odpowiedź mogłaby brata zszokować. No i nie zobaczyłam ani sejmu ani brata:)
    Wracając do meritum: jedna z nas poznała Artura, miała okazję wielokrotnie z nim rozmawiać, a nawet odbywała staż w jego biurze. Opowiadała o jego sposobie bycia, o tym, że ludzie go cenią; że przyjmuje wszystkich i każdemu stara się pomóc; że raczej nie działa pod wpływem emocji, tylko najpierw stara się zobaczyć sprawę z każdej strony; że jest człowiekiem rozsądnym i na poziomie; że za czasów pracy w charakterze radnego był bardzo ceniony przez mieszkańców dzielnicy; że jego nazwisko dobrze się w tamtych okolicach ludziom kojarzy (dzieki czemu zresztą P. z taką łatwością wskoczył na stołek po nim). Ogólnie stwierdziłyśmy, że skoro służy pomocą ludziom zupełnie obcym, to może w naszej sprawie też tak będzie. Miałyśmy nadzieję, że zechce spotkać się z nami i wysłuchac naszej wersji wydarzeń, bo ta, przekazana mu przez P. zapewne miała tyle wspólnego z rzeczywistością, co ja z baletem klasycznym. Finalnie chciałyśmy go prosić, żeby może wpłynął jakoś na brata w kwestii zrobienia sobie badań. Uznałyśmy, że jeśli ma w jego oczach taki autorytet, jaki myślałyśmy, że ma, to coś wskóra, lub choć wykaże się chęcia pomocy. Dlatego też jedna z nas do niego zadzwoniła. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że brat w ogóle nie zamierza niczego zrobić - wręcz przeciwnie - NAS obwinił o całą sytuację, stwierdzając, że skoro nie potrafiłyśmy się zachować jak osoby dorosłe, to teraz mamy sobie radzić same, jego cała ta sytuacja nic nie obchodzi. I nie mówił tego spokojnym tonem wręcz krzyczał, nie dopuszczając drugiej strony do głosu. Okazuje się więc, że to nie P. jest tu winny, to MY nie zachowałyśmy się jak osoby dorosłe. No tak, sypianie z ilomaś kobietami na raz, kłamanie, oszukiwanie ich wszystkich i narażanie na zakażenie chorobami wenerycznymi, to jest DOROSŁY sposób zachowania. A okazanie komuś zaufania, bycie szczerym, wiara w drugą osobę, darzenie szczerymi uczuciami, to po prostu objaw szczeniactwa!!! Teraz to wiem. Biedny P....ofiara naszych niedojrzałych zachowań...

niedziela, 11 maja 2008, sistera
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »
Dodaj komentarz »
Komentarze
sowsko76
2008/05/11 13:49:02
Taaaaaak, bardzo interesująca opowieść. Jak zwykle wymagająca komentarza z mojej strony. :)
Jeżeli chodzi o procedury przy wejściu do sądu to chyba nie ma się czemu dziwić, nawet malutki nożyk może być groźny, a straż nie ma obowiązku brać pod uwagę miłej aparycji petentów.
Twoje spotkanie z innymi byłymi Patryka nie dziwi, niestety Twoja relacja wzbudziła we mnie kilka uśmiechów, a w sumie uważam Wasze zachowanie za niezwykle niedojrzałe, szczeniackie wręcz. Niesmaczne, bardzo niesmaczne. Właśnie ten brak skrępowania, ostentacyjne prezentowanie swojej postawy barmanowi, prowokowanie - śmieszne, niskie, a to również Ty napisałaś, że nie chcesz się mścić - to co to niby było?
Brat Patryka miał rację mówiąc że: skoro nie potrafiłyśmy się zachować jak osoby dorosłe, to teraz mamy sobie radzić same. Taka jest prawda, kilka osób usiłowało już poruszyć ten temat. Całą winę za powstałą sytuację radośnie zrzuciłyście na Patryka, całą krzywdę na siebie. Cały świat ma się dowiedzieć jakim bydlakiem jest on i jak niewinne jesteście Wy. A im więcej dociera do mnie informacji na Wasz temat tym mniej Wam współczuję, im więcej komentarzy tych samych znajomych Patryka, od których czerpiesz informację, słyszę, tym bardziej tracicie wiarygodność. Nie chcecie sprawiedliwości, chcecie zemsty. Każdy komentarz, każda relacja Wy same świadczycie o tym na każdym kroku.
Widzę i wiem, że Patryk przeżył to, co się stało. Wierzę też, że w rezultacie niczego to nie zmieni w jego zachowaniu. Biorąc pod uwagę wasze postawy mam nadzieję, że na tym się skończy. Tu, na blogu.
-
gotowa
2008/05/11 14:10:40
Sowsko, nie przesadzaj mnie na tym spotkaniu nie było, ale że dziewczyny się spotykają to nic złego :) a przynajmniej ja w tym nic złego nie widzę :) Jeśli uważasz, że Patryk naprawdę nic złego nie zrobił, nikogo nie zranił, nie oszukał nie skrzywidził , o powazniejszych sprawach nawet nie wspomnę to kłócić się nie będę....Dorosłość to odpowiedzialność za swoje czyny- P. wyraznie nie potrafi ponieść konsekwencji swoich..a czy cała sprawa skończy sie na blogu- szczerze??? NAPEWNO NIE, niektorych rzeczy się nie można wybaczyć.... pozdrawiam.
-
sistera
2008/05/12 08:13:22
Sowsko--- nie wiem czy zauważyłeś, ale ja przeważnie staram się pisać tak, żeby wywołać usmiech na twarzy czytelników. Ciesze się więc, że w Twoim przypadku tez mi się udało:) Co do noza, to miał to być taki wtręt na rozluźnienie, nic więcej. Nie dziwi mnie fakt prześwietleń bagaży przy wejściu, ani to, że musiałam ten nożyk oddać. Po prostu zapomniałam nawet, że mam go przy sobie, a tu się okazuje, że usiłuję wnieść niebezpieczne narzędzia. I tyle:)
Że spotkałyśmy się w V. - a czy to jest zabronione?? A nie przyszło Ci do głowy, że w tej całej historii my tez potzrebujemy odrobinę usmiechu?? Ktos kiedyś napisał, że P. pewnie siedzi i się śmieje z całego bloga. Dla nas sytuacja nie jest zabawna-umiliłyśmy sobie więc czas w ten sposób. Nie wiem skad wziąłeś ostentacyjne zachowanie (nie siedziałam przy barze i nie krzyczałam, że P. jest skurczybykiem czy coś takiego) i brak skrępowania. A czego miałam się krępować?? Wypicia w V. kilku piw czy kaw?? Powiem Ci więcej-źle i dziecinnie to zachował się właściciel-barman, który jak się zorientował kim jesteśmy, to zaczął nam stwarzać drobne problemy. Ale poradziłysmy sobie:) Nie, nie uważam naszego zachowania za szczeniackie. Wręcz przeciwnie-cieszę się ze spotkania z dziewczynami i to właśnie tam. Szczeniacko zachował się P. krzycząc do telefonu jednej z Nas: wiem, gdzie i z kim byłaś!!Wiem o czym rozmawiałyście!! No chyba nie sądził, że my nie wiemy, gdzie idziemy. Barman usłyszał dokładnie to, co miał usłyszeć, a my w spokoju sobie porozmawiałyśmy. To wszystko.
Co do brata P.-naprawdę tak uważasz?? Że ma rację?? Jednym słowem P. jest biedną ofiara zbiorowych halucynacji na jego temat u kilkunastu kobiet równocześnie. ja wszystko zmyśliłam, P. tak naprawdę nie istnieje, a ja jestem sfrustrowana nastolatką, której nudzi sie popołudniami, dlatego piszę...
Nie przyszło Ci do głowy, że brat takimi słowami usprawiedliwia po prostu P. i zrzuca całą winę na nas? A czemu my jestesmy winne?? Że uwierzyłyśmy człowiekowi, któremu kłamstwo nie schodziło z ust, żeby wykorzystac nas w tak ordynarny sposób?? No faktycznie, juz pisałam, że następnym razem sto razy się zastanowię, zanim komus zaufał. I nie wiem, czy bede potrafiła. Tym bardziej, że P. doskonale wiedział zarówno o moich, jak i innych dziewczyn wcześniejszych doświadczeniach. Ja mu od razu powiedziałam: bedziesz chciał mnie zdradzić, związać się z kims innym-powiedz mi to. Przysięgał, że nigdy mnie nie zdradzi, a ja mu uwierzyłam. Tak, moja wina. Jesli to tą część winy mam wziąść na siebie-to tak-biorę. Całą reszte oszustw i kłamstw kładę po stronie P. bo niby gdzie indziej??
Widzisz, że P. przezył to, co sie stało?? Czyli, że wyszły na jaw jego oszustwa i teraz "będzie musiał lepiej dobierac sobie kobiety"? No, to faktycznie straszne, głęboko mu współczuję. Tylko nie musiałby tego przezywać, gdyby wczesniej nie oszukiwał i nie kłamał na nasz temat.
Nie wiem, o których znajomych P,. mówisz, ale zapewne nie o tych, z którymi ja rozmawiam. I nie potrzebuje Twojego współczucia czy litości. Ja sobie poradzę-tak jak umiem. Sprawiedliwość?? Na tą sądową czeka się latami i kosztuje majątek, ale ja jestem cierpliwa. P. kilka dni temu kolejny raz "groził mi" sądem, że on sobie nie pozwoli itd. A na końcu kazał mnie pozdrowić. Jesli on potrafi byc tak bezczelny po tym wszystkim, to faktycznie świadczy o tym, że wszystko bardzo przezył. Czekam więc na pozew (jak juz się dowie, gdzie mieszkam, żeby mógł mi go doręczyć:)), a pisac będę nadal. Czy podoba się to jemu, Tobie, czy komukolwiek innemu.
-
real.vanilla.sky
2008/05/12 10:20:27
Ja dotarłam tam ostatnia, i od progu spotkałam się z niegrzecznym a wręcz obscenicznym zachowaniem barmana- co mnie naprawdę zaskoczyło ponieważ nie przywykłam do takiego typu zachowań...
Co to schłodzonego mleka...faktycznie jest, szkoda tylko, że 2 razy zostało mi dolane do kawy-a mrożonej nie zamawiałam :/
No i najwazniejszę myślałam, że dorośli mężczyźni nie podsłuchują rozmów "jakichś szczeniar",a tym bardziej szanują swoich kientów... otóż byłam w błedzie, widać że niektórzy nie tylko podsłuchują ale również przekazują dalej wyraźnie podkoloryzowane! O czym przekonałam, się dnia następnego kiedy to otrzymałam widomość od Partyka, a cytowane przez niego słowa z moich ust nie padły!Totalny brak klasy.
Do reszty ustosunkowywać się nie będę, też mam od tego "swoich ludzi" :) i myślę, że oni zrobią to lepiej. pozdrawiam.
-
Gość: axa, aco250.internetdsl.tpnet.pl
2008/05/12 12:17:49
wiesz, popieram w tym momencie sowsko w 100%.
Brat Patryka mial racje reagujac w ten sposob!!!!!!
od poczatku bloga jedziecie nie tylko po patryku, ale i po jego bracie. Nawet w tej notce piszesz, ze nie mialas ochoty go poznac etc. Czemu wiec mial by Wam on pomagac ????
moim zdaniem i tak zachował sie kulturalnie mowiac to wszystko w taki psosob jak przekazalas.
Myslisz, ze kazdy teraz bedzie mial Was za biedne dziewczyny, ktore zostały oszukane i zranione?? Otorz TERAZ juz nie. Na poczatku, jak to wszystko sie wydalo owszem, ale po przeczytaniu wszystkich komentarzy, obserwujac wasze zachowanie na blogu ja rowniez tak jak sowsko zaczynam zmieniac zdanie....
pozdrawiam
-
sistera
2008/05/12 12:50:36
Axa--- ja nigdy nie chciałam poznac jego brata, a pomysł z telefonem do niego, nie wyszedł ode mnie. Niemniej uważam, że warto było. Bo po tym, czego się o nim nasłuchałam, jaki to on rozważny, jak stara się pomóc obcym ludziom, jaki ma autorytet u brata itp. myślałam, że podejdzie do tego profesjonalnie, na chłodno. Mnie obrzucano "kurwami" jak rozdawałam jego ulotki wyborcze (żeby być do końca uczciwym: po 20 minutach takiego wysłuchiwania powiedziałam P. prosto z mostu, że sobie nie pozwolę, żeby mnie obcy ludzie na ulicy wyzywali, kiedy próbuję im wręczyć ulotkę wyborczą jego brata, z którego poglądami nie mam totalnie nic wspólnego. P. się obraził twierdząc, że on by to dla mnie zrobił. Na moje pytanie, gdzie w takim razie są jego przyjaciele i czemu tego dla niego nie robią, nie potrafił odpowiedzieć. Ja pojechałam na dworzec po bilet, przepraszał mnie potem, następnego dnia zostałam w mieszkaniu. On zas nadal swojej mamie i bratu oraz kuzynowi wmawiał, że rozdaje ulotki, tyle, że na innym skrzyżowaniu!!!) i jakoś nie płacze z tego powodu. Pomyślałam sobie jednak, że osoba, która tak głośno mówi o wartościach chrześcijańskich, jakie podobno kultywuje w swoim życiu, pochyli się nad sprawa zdrowia i życia innych ludzi, szczególnie w kontekście obecności w całej sprawie P. Pomyliłam się. I to nie ja dzwoniłam do niego, ale osoba, w stosunku do której zawsze zachowywał się ok, tym większe było jej zdziwienie, kiedy w ogóle nie chciał jej dac dojść do głosu i tylko krzyczał. Nie jest to moim zdaniem wyrazem kultury. Ale to tylko moje zdanie. Ja nie chcę, żeby ktoś myslał "o jaka biedna dziewczynka" - ja sobie poradzę prędzej czy później, w taki czy inny sposób. Ja nie chcę tylko, żeby P. narażał zdrowie i oszukiwał więcej ludzi. To wszystko. A że chciałyśmy poprosić w ważnej dla nas kwestii jego brata licząc na to, że okaże się jednak innym niż on człowiekiem?? No cóż...boleśnie się pomyliłyśmy.
-
sowsko76
2008/05/12 13:02:59
Gotowa - nie chodzi o sam fakt spotkania, a o zachowanie podczas niego. To samo dotyczy Vanilli - jak rozumiem tekst sistery barman nie musiał podsłuchiwać, Wam samym zależało na tym, żeby usłyszał swoje i przekazał dalej.
Sistero, zgadzam się, że potrzebujecie uśmiechu - ale nie takimi szczeniackimi metodami. To zachowanie podlotków obrażonych za to, że ich "ukochany" zatańczył z inną na balu w siódmej klasie. I nie przypisuj mi czegoś, czego nie napisałem - moim zdaniem brat Patryka miał rację mówiąc Wam, że jesteście również odpowiedzialne za to, co się stało. Bo jesteście - zachowałyście się odrobinę bezmyślnie i jeżeli będziecie się upierać, że tak nie było stracę do Was cały szacunek. Chociaż Ty sistero jak rozumiem zapewne i tego nie potrzebujesz.
Ostatni akapit Twojego komentarza dowodzi, że nie potrafisz zaakceptować faktu, że ktoś może mieć zdanie odmienne od Twojego. Akceptujesz komentarze tylko wtedy, kiedy są Ci (Wam) przychylne, reszta Cię nie interesuje, nie potrzebujesz takich jak ja komentujących, bo uświadamiają Ci, że sama nie do końca uczciwie prowadzisz tą wojenkę. A co do znajomych - to Ty powołujesz się na wypowiedzi Patryka znajomych - raczej dość bliskich, skoro "sprzedają" Ci różne pikantne szczególiki. Jak się potem okazuje nieprawdziwe, bądź mocno naciągane. Patryk niewątpliwie jest Wam coś winny - ale dlaczego same aż tak siebie poniżacie walcząc o to?
-
Gość: axa, aco250.internetdsl.tpnet.pl
2008/05/12 13:12:46
profesjonalnie i chlodno??? od poczatku wsiadlyscie rowniez na niego. Nie zdziwilabym sie gdyby przez tego bloga i tresci w nim zawarte mial jakies problemy. Czemu mialby Wam jeszcze pomagac? Czy on osobiscie prosil Cie orozdawanie ulotek??? Nie! Ok, robilas to, ale tak naprawe nie dla niego, ani nie z wlasnych przekonan, ale dla Patryka, zeby mu sie przypodobac!!!!!!!!! Czemu Artur ma teraz Wam pomagac? Tak jakby mial teraz odpokutowac za wszystkie winy jakie wyrzadzil swoja osoba? czyli jakie? ze ktos Cie obrzycil "kurwami"? za to, ze jest bratem osoby, ktora Was zraniła ?? On nie mial NIC wspolnego z Wami, ani sytuacja jaka Was spotkala, a mimo to przeczytal na blogu mnustwo przykrych słow rzucanych pod jego adresem.
Piszac, ze jest niby taka prawa i honorowa osoba pomysl o jednym: TO JEST RÓWNIEZ ZWYKLY CZLOWIEK mający swoje uczucia!!!! Obrazalyscie jego, jego rodzinę (matkę i ojca), a teraz oczekiwalyscie pomocy?? To sa sprawy Wasze i Patryka, a nie jego!
-
sistera
2008/05/13 13:21:44
Axa--- chyba nie do końca zrozumiałaś to, co napisałam, albo ja napisałam nie do końca zrozumiale. Do brata P. zadzwoniła osoba, która go znała osobiście, pracowała u niego, była z nim w dobrych relacjach. Nie napisała ani nie "wsiadła" na niego w żaden sposób na blogu. Zresztą w ogóle się tu nie udziela. Chciała porozmawiać, bo liczyła, że brat jej wysłucha. Dlatego zdziwiła nas jego reakcja. Nie dzwoniła w niczyim, poza swoim, imieniu. O pomoc chciała poprosić dla siebie. Fakt, że ja pewnie uzyłam liczby mnogiej, bo gdyby A. pomógł jej, to automatycznie niejako również nam. Nie do końca niestety rozumiem Twoje święte oburzenie. Gdybys poczytała jego strone i wartości, o których tam pisze, może zrozumiałabyś, dlaczego taki pomysł przyszedł nam do głowy. Chyba troche za bardzo emocjonalnie do tego podeszłaś. Co do P. i ulotek jego brata-nie, nie chciałam mu się przypodobać-byliśmy juz wtedy ze sobą na tyle długo, że nie było mi to do niczego potrzebne. Powiedziałam ok, bo mnie poprosił. Natomiast po reakcji ludzi od razu powiedziałam co o tym myslę i się wycofałam. Nie zmieniłam nagle swoich przekonań i nie udawałam - po prostu pojechałam na dworzec po bilet, bo P. nie potrafił tego zrozumieć.
Sowsko-- brat P. nie powiedział, że jesteśmy RÓWNIEŻ odpowiedzialne za to, co się stało, tylko, że same jesteśmy sobie winne, bo nie zachowałyśmy się jak dorosłe osoby. Rozumiem, że P. wobec tego zaprezentował zachowanie dorosłe i odpowiedzialne? Nie wiem czy zauważyłeś, ale w kwestiach merytorycznych jesli polemizuję, to nie robie tego krzykiem-staram się tylko przekazać własny punkt widzenia, nie rozumiem więc dlaczego piszesz, że nie przyjmuję innych niz przychylne mi komentarze. Co do barmana - wiesz, dlaczego usłyszał to, co powinien?? Bo siedziałyśmy przy stole niedaleko baru, a on w pewnej chwili zaczął bezczelnie podsłuchiwać - jak juz chciał podsłuchiwać, to dowiedział sie tego, co chciałyśmy, a fakty omówiłyśmy ściszonym głosem. Co do faktów, o których wiem od znajomych P.--- a któreż to okazały się nieprawdziwe lub mocno naciągane?? Że juz nie wspomnę, że niektórych podac po prostu nie mogę, bo wtedy P. miałby te osoby jak na talerzu.
Kwestie uczciwości może pomińmy-P. nie był uczciwy w stosunku do mnie przez ani jeden dzień naszego związku-dlaczego miałabym zachowywać się inaczej w stosunku do niego? Z mojej strony sobie na to nie zasłużył. I tak - w odpowiedzi na komentarze, które zapewne sie pojawią - zdaję sobie sprawę, że będę musiała zniżyć sie do jego poziomu, tyle, że ja sie tylko na chwilę zniżę, a zaraz potem wrócę do pionu. On żyć uczciwie i bez kłamstwa nie potrafi.
-
sowsko76
2008/05/13 14:43:01
No i właśnie, pisząc tak o Patryka znajomych, którzy przekazują Ci takie, czy inne informacje, podważasz moją wiarę w ludzi. Współczuję takich znajomych - Patrykowi oczywiście.
Z zacytowanej wypowiedzi brata Patryka nie wynika, że TYLKO Wy jesteście winne. Wynika z niej jedynie, że same powinnyście odpowiadać za własne nieodpowiedzialne zachowania. Chyba nie zaprzeczysz, że ma rację. Wybacz, on nie ma obowiązku zmuszać Patryka do czegokolwiek. A znając jego poglądy, czasem wręcz ortodoksyjne chyba nie spodziewałaś się innej reakcji? I nie miej pretensji do Axy - pisz po prostu bardziej precyzyjnie, bez dodawania atrakcyjnych kolorków.
Co do barmana - znów nie rozumiesz tego, co napisałem. Ja nie krytykuję barmana, mało mnie interesuje czy podsłuchiwał, czy nie i co z tymi informacjami zrobił. Faktem jest jedynie, że świadomie działałyście tak, aby zainteresował się treścią rozmowy - nie dziw się, że próbował podsłuchać także to, co "nie dla jego uszu było przeznaczone". Czyli zachowałyście się jak podlotki w czasie szkolnej przerwy - nie uważasz?
Zdajesz sobie sprawę, że zniżysz się do jego (Patryka) poziomu. Moje gratulacje, to jest właśnie to, czego nie tylko Ty, ale żadna z Was robić nie powinna. Gdybym był na miejscu Patryka machnąłbym właśnie ręką mówiąc "z kim ja w ogóle rozmawiam....". Tego chyba wolałabyś uniknąć. Chyba, że Cię to bawi.
-
sistera
2008/05/14 09:44:19
Sowsko--- P. ma takich znajomych, na jakich sobie zasłużył. Nic więcej. Z wypowiedzi brata P. dokładnie wynikało, że to MY jestesmy winne całej sytuacji. A znając jego nieraz ortodoksyjne poglądy spodziewałam się dokładnie odwrotnego zachowania i chęci pomocy osobie, którą do tej pory traktował życzliwie, a którą nic złego mu nie zrobiła. Bardziej precyzyjnie mam pisać?? Oki, postaram się.
Co do barmana. My nie zachowywałysmy się tak, żeby zainteresował się trescią rozmowy-no bo niby w jaki sposób miałybysmy to robić?? Po prostu w miarę jak dochodziły poszczególne osoby, facet zorientował się, kim jestesmy i zaczął bezczelnie podsłuchiwac, że juz nie wspomne o sposobie, w jaki zaczął nas obsługiwać. To on zachował się jak szczeniak, choć jest duzo starszy-my tylko się do niego dostosowałyśmy. Gdybys był na miejscu P. powiedziałbys "z kim ja w ogóle rozmawiam..."? Tylko, że P. juz od dawna nie odbiera nawet naszych telefonów-jego ludzie mu zabronili:)
-
nieznajoma_3
2008/05/14 10:44:29
Sistera
Nie wiem co masz na myśli pisząc: P. ma takich znajomych, na jakich sobie zasłużył. Równie dobrze mogłabym napisać, że Patryk trafił na takie kobiety na jakie sobie zasłużył. Nie wydaje mi się, by otaczający Patryka ludzie (Was to też się tyczy) byli wynikiem jego postępowania.

Co do brata...
Nie wiem jak mogło przyjść Wam do głowy, że zechce Wam pomóc. Po informacjach jakie wypisujecie na jego temat, normalne jest, że umywa ręce od tej sprawy. To, że jest bratem Patryka w żaden sposób nie obliguje go do tłumaczenia się za Patryka i do załatwiania jego spraw. Wręcz przeciwnie. Ja na miejscu A., mając tak radykalne poglądy, powiedziałabym Patrykowi, żeby sam załatwiał swoje sprawy, że może wtedy się czegoś nauczy, coś zrozumie. A to czy zna którąś z Was czy nie.... czepiacie się jego brata, ma Wam w tym pomagać?

No i ten barman.
Cieszy mnie fakt, że brak dojrzałości potraficie zauważyć u wszystkich tylko nie u siebie. W Warszawie jest sporo knajp, można było wybrać lepszą. Specjalnie wybrałyście V., mając nadzieję, że wyjście zakończy się tak jak się zakończyło. I fajnie, że tak szybko potraficie się "dostosować" do ludzi. Ja nie potrafię schodzić poniżej pewnego poziomu tylko dlatego, że ktoś inny to robi. Jestem ciekawa jaki poziom reprezentowałyście spotykając się z Patrykiem...
-
real.vanilla.sky
2008/05/14 12:10:52
Dobrze, że pytasz Nieznajoma- widziałam patryka w sobotę kiedy to pokazał mi coś co niby miałam wziąść za wyniki badań - na pytanie czy sobie ze mnie żartuje odparł- ze nic go nie obchodzi, że ma tylko to......a wymachiwał ulotką wyrukowaną ze strony gdzie można znaleść informacje o HPV.......
Straszył Sistere, a na koniec życzył mi powodzenia w życiu bo mi się przyda....kilkakrotnie to powtórzył, po tym co wydarzyło się wczoraj, postanowiłam iść na POLICJĘ. obecnie naprawdę boję się o moje życie i zdrowie, patryk jest niepoczytalny i nie ma żadnych skrupułów!
POINFORMOWAŁAM JUŻ WSZYSTKICH O TYM CO SIE WYDARZYŁO, JA AUTENTYCZNIE SIE GO BOJE! ŻARTY SIE SKOŃCZYŁY NIE BĘDĘ CZEKAŁA AŻ TEN PIEPRZONY SOCJOPATA COŚ MI ZROBI! ALBO "JEGO LUDZIE" KTÓRYMI TEŻ NAS STRASZY!!!!!!
Dla mnie to już zaszło za daleko, dlatego idę na policję, jeśli coś mi się stanie pierwszy i ostatni za to odpowie!
ten "czlowiek" jest chory..............

Co do kobiet na ktore tarfił no cóż ...ja była ostatnia i długo nie dałam się zwodzić, nie jestem kretynką i bardzo sie ciesze, że trafił na mnie...w końcu został zdemaskowany ! Tak zasłużuł sobie na to ! W stosunku do swoich znajmych zachował się co najmniej nie fair- trudno sie im dziwic ze patrza na to obiektywnie i chetnie służą swoją pomocą.

O baracie dużo pisać nie będę - największym jego "osiągnięciem" była chęć MIANOWANIA JEZUSA CHRYSTUSA KRÓLEM POLSKI !!!! Tym samym w moich oczach już nawet Sowińska jej homoTeletubiś wypada mniej żałośnie....Nie ma jak gra pod publiczkę.....
Mam nadzieję, że ja ani moi znajomi z Mokotowa nie znajdziemy wiecej w naszych skrzynkach żadnych ulotek wyborczych!!!!!!!! nikt sobie tego nie życzy!
Jakie to szczęście ze do nastepnych wyborów wymrze mu połowa elektoratu! Takiej hipokryzji nigdy nie widziałam!
-
real.vanilla.sky
2008/05/14 12:18:01
skurwysyn doprowadzil do tego ze nigdzie nie wychodzę sama! jeśli to nadal jest dla Was zabawne to gratuluję, i teraz to dopiero początek bo ja nie zamierzam zastanawiać się kiedy i co zrobi mi ten niepoczytalny skurwysyn- za to że nie dałam się oszukiwać ! Przemyślcie to.....bo to naprawdę nie jest już takie zabawane..... pozdrawiam.
-
real.vanilla.sky
2008/05/14 13:33:33
I jeszcze jedno- naprawdę mam głęboko w d... wszelkie inwektywy kierowane pod moim adresem,które zapewne znowu się tu pojawią, ja wiem kim jestem i jak zyję więc szkoda Waszego czasu.
Całej sprawy by nie było gdyby P. miał na tyle poczucia przyzwoitości żeby przeprosić, wykonać testy ( ktore rzekomo robił tylko dla mnie tak tak miał czelność mi to wielokrotnie powtarzać ...) i pokryć koszty Naszych badań ( My sobie na to nie zasłużyłyśmy! dla każdej z Nas on był tym JEDYNYM! żadna z nas go nigdy zdradziła! ).Tego nakazuje zwykła ludzka przyzwoitość! Gdyby tak było gwaranuję, że żadna z Nas nie szukała by żadnej prywatnej vendetty! Wystarczyło niewiele.....

A jak postąpił P. ??? Zrobił z nas ostatnie......a żadna z nas nią nigdy nie była i nie będzie! , zaczął Nas straszyć!!!!!! o wczorajszym "INCYDENCIE" nawet nie napiszę. Ten człowiek nie potafił z klasą i honorem wyjść z gówna które sam zrobił ! Wpierdalając tym samym Nas w ten cały syf! I tu popełnił kolejny bład bo sprawy zaszły za daleko skoro idę na policję i poprosiłam znajomych o "ochronę".....JA SIE NORMALNIE BOJĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie oczekuję od nikogo współczucia, a jedynie trzeźwej oceny tej sytacji i obiektywizmu! Wiemy, że dałyśmy się oszukać ale na tym kończy się Nasza wina ! pozdrawiam.
-
sowsko76
2008/05/14 16:29:12
Vanilla - na razie to się tylko "drzesz" na wszystkich. WIĘC ALBO NAPISZ O CO CI CHODZI, ALBO PRZESTAŃ SIĘ TAK ZACHOWYWAĆ. Bo będziesz później zdziwiona i oburzona inwektywami pod swoim adresem.

Sistera, oto Twoje słowa: "Liczyłyśmy na obecność znajomej barmanki, która mogłaby ewentualnie przekazać P. zbiorowe pozdrowienia, niestety akurat nie pracowała. Za barem stał za to właściciel, co rozbawiło nas jeszcze bardziej, bo swego czasu widywał każdą z nas z P. w swoim klubie. Ja nawet zostałam mu kiedyś przedstawiona. Początkowo zresztą nie do końca zdawał sobie sprawę, kim jesteśmy, ale kiedy już poskładał sobie w całość puzzle, to przekazał P. tyle, ile zdążył usłyszeć ( na co zresztą liczyłyśmy:))". Wybacz, ale ostatnie zdanie wyraźnie świadczy o Waszych intencjach - nie masz już co dłużej dyskutować na ten temat. A jeżeli faktycznie liczyłaś na pomoc brata Patryka to naprawdę jesteś naiwna. Właśnie ze względu na graniczące z dewotyzmem poglądy. Nie wiem też, co miało oznaczać to zdanie dotyczące Patryka znajomych, ale poczułem się raczej urażony.
-
real.vanilla.sky
2008/05/14 16:40:03
Pisałam moje komentarze silnie wzburzona, poczyniłam pewne kroki związane z moim "bezpieczeństwem" więc się trochę uspokoiłam .Faktycznie dużo tam wykrzykników i "caps lock'a" rozumiem, że mogło to zostać źle odebrane, aczkolwiek sens został zachowany :) pozdrawiam.
-
sistera
2008/05/15 09:44:33
Sowsko-- owszem,liczyłysmy na obecność barmanki, żeby pozdrowiła od nas P. Nie zamierzałyśmy jednak krzyczeć na całą knajpę inwektywów pod jego adresem ani robic tego typu rzeczy. Po prostu uznałam, że skoro on ma czelność przekazywać mi pozdrowienia, kiedy widzi się z którąś inną "jedyną", to ja mogę zrobić to samo. "Początkowo zresztą nie do końca zdawał sobie sprawę, kim jesteśmy, ale kiedy już poskładał sobie w całość puzzle, to przekazał P. tyle, ile zdążył usłyszeć ( na co zresztą liczyłyśmy:))". Dobrze, opiszę to bardzo dokładnie: na początku barman zachowywał się normalnie, potem (kiedy było nas więcej), zaczął się bezczelnie nam przypatrywać, po kolejnej chwili widać było, że juz kojarzy, kim jesteśmy, bo stojąc niedaleko juz zupełnie niczym się nie przejmując patrzył cały czas na nas. Ale kiedy stanął za barem i po prostu zaczął podsłuchiwać, to juz miałyśmy dość (już nie wspomnę o sposobie, w jaki nas obslugiwał). Usłyszał więc to, co miał usłyszeć, i tak, liczyłyśmy na to, że przekaże to P. A były to w wiekszości totalne bzdury, wiedziałysmy jednak, że nie omieszka tego zrobic. Tak, masz rację, po zachowaniu, jakie zaprezentował, od momentu, kiedy skojarzył kim jesteśmy, naszą intencja było, żeby usłyszał to co chcemy (skoro już podsłuchiwał, bo uwierz mi, nie krzyczałysmy na pół knajpy) i przekazał to dalej P. Co do brata P.-- wlasnie z powodu dość ortodoksyjnych poglądów liczyłam na jego pomoc-mialam wrażenie, że prawdziwy katolik pomógłby drugiej osobie, jesli tylko by mógł. Brat tyle mówi o honorze, bogu itd, ale kwestią tego, że przez jego brata ktos może mieć problemy zdrowotne, juz się nie przejął. To mnie zaskoczylo. Może to i naiwnośc z mojej strony, ale tyle sie nasłuchałam, jaki to on szlachetny, pomocny, uczciwy, prawy itd. że naprawde w to uwierzyłam. Co do znajomych-napisałeś, że współczujesz P. takich znajomych-ja uważam, że ma takich, na jakich sobie zasłużył. Czym Cię w tym zdaniu uraziłam?? Ja jestem dumna ze znajomości z poszczególnymi osobami, które mnie otaczają, nie musze się bać, że za moimi plecami przekazuja innym jakieś informacje na mój temat (juz nie wnikam0prawdziwe, czy nie), ale ja sobie na to zapracowałam. I na pewno elementem tej pracy nie było opowiadanie wszem i wobec o ich alkoholiźmie, nieudacznictwie, materializmie, sposobie życia itd. Może częśc z tych osób kontaktując się ze mną "dziekuje" P. za sposób, w jaki ich przez lata traktował?? Nie wiem-trzeba byłoby ich spytać. Nieznajoma napisała: Równie dobrze mogłabym napisać, że Patryk trafił na takie kobiety na jakie sobie zasłużył.--- masz rację, trafił na mnie i inne kobiety, które nie bały się głośnoi powiedziec o tym, jakim P. jest człowiekiem. "Zasłużył" sobie na nas swoim wczesniejszym postępowaniem, bo przecież nie jesteśmy pierwszymi oszukanymi kobietami-a ja nie wierzę w przypadki, nie aż takie duże, dlatego sądzę, że spotkał właśnie nas "za karę":)
-
sowsko76
2008/05/15 11:41:40
Przykro mi to stwierdzić, bo część tych znajomych Patryka być może znam, ale rozmawianie akurat z Tobą (w obecnej sytuacji) na temat Patryka i przekazywanie Ci jakichkolwiek informacji na jego temat tylko źle o nich świadczy. Jeżeli ktokolwiek ma do Patryka jakiekolwiek pretensje niech się z nim spotka, pogada, da w mordę, opluje i idzie w cholerę. Albo zacznie pisać bloga. Taka forma wyrażania swoich żalów do Patryka w tej chwili jest po prostu podła. Fakt, że zachował się tak, czy inaczej, powiedział to, czy tamto, zrobił coś jeszcze innego w żaden sposób nie upoważnia jego znajomych do zachowywania się tak samo wobec niego. Skoro jednak taką formę wybrali, nie są lepsi. Dlatego takich znajomych będę mu współczuł. Uważam też, że jeżeli zasłużył sobie na takich znajomych jak ja i kilka innych zapewne osób z jego grona, które znam, to nie jest aż taki zły. Chyba, że uważasz także mnie, za skurwysyna, nieodpowiedzialnego gówniarza i nie wiem co tam jeszcze.
Brat Patryka zachował się dokładnie tak, jak bym się spodziewał. Dziewczyno, w jakim świecie Ty żyjesz? Szlachetność, solidarność, lojalność, uczciwość wreszcie w pewnych kręgach ma inne odrobinę znaczenie, niż w Twoim środowisku. Chyba zdajesz sobie z tego sprawę?
-
real.vanilla.sky
2008/05/15 12:37:25
Blog to fajna sprawa jest :) pozazdrosciłam Sisterze i piszę własnego oczywiście chyba jasne o czym :)
p.s Sowsko ja na przykład nic do Ciebie nie mam, i mam też nadzieję, że nie przekonasz się na własnej skórze kim naprawdę jest Patryczek i na co go stać.....
pozdrawiam.
-
sowsko76
2008/05/15 13:36:10
Pochwal się adresem - przecież mnie nie może tam zabraknąć. :)
Dodaj komentarz »
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog