sistera
Życie...moje i innych...
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blog > Komentarze do wpisu
« Podwójne życie Patryka
ciąg dalszy matactw patryka »

krótkie podsumowanie dokonań patryka

Link Komentarze (5) »

krótkie podsumowanie dokonań patryka

Wiele zrozumiałam po ostatnim odkryciu jego podwójnego (potrójnego? poczwórnego?) życia.



Wygodnie było mu mieć kobiety z różnych miast Polski: ja Kraków, Kasia Olsztyn, Kamila (nie wiem skąd, ale przypuszczam, że spod wa-wy). Zanim poznaliśmy się osobiście, opowiadał o przygodach, które zawierał z kobietami przez neta i o kilku finałach w jego łóżku. Bez ogródek też przyznawał, że zdradzał wszystkie swoje kobiety. Kasi o tym nie wspomniał, była bardzo zdziwiona, że my też poznaliśmy się przez net. Tyle, że my w ogóle przez długi czas nie braliśmy pod uwagę, że się kiedyś spotkamy twarzą w twarz. Mógł więc być ze mną szczery. I myślę, że to właśnie wtedy poznałam prawdziwego patryka: traktującego kobiety jak przedmioty (to zresztą było doskonale widać w łóżku, choc on sam uważa się za arcymistrza seksu), a innych ludzi jak środki do osiagnięcia celu.



Nigdy nie pozwalał ruszać żadnej z trzech swoich komórek. Ja tego przestrzegałam, myśląc, że po prostu chce trochę prywatności. Okazało się, że po prostu bał się, że przeczytam jakiegoś smsa, od którejś kolejnej kobiety. Z drugiej strony pamietam, jak jeszcze w czasach, kiedy tylko rozmawialiśmy po parę godzin dziennie tłumaczył, że jak będę chciała do niego wysłać smsa, to na jeden konkretny numer, bo w tej właśnie komórce trzeba było wpisać kod, żeby zobaczyć zawartość. W sumie dość skuteczne, bo odkąd poznaliśmy się telefonicznie i zaczęliśmy rozmawiać ze sobą po kilka godzin dziennie, do momentu, kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, upłynęły ponad 3 miesiące, a Agata niczego nie podejrzewała. Nawet wyprowadzając się od niego nie miała o niczym pojęcia. Nie mnie jednak sądzić-patryk od samego początku naszych rozmów twierdził, że im się nie układa i że to koniec. Choć przypuszczam, że już po ich oficjalnym rozstaniu, kiedy zawoził jej resztę rzeczy do niej i podobno strasznie płakała i prosiła, żeby do siebie wrócili, a on był nieugięty, bo przecież już był ze mną (o ironio), na pewno coś tam się między nimi zdarzyło i to pewnie była pierwsza z jego zdrad.



Czasem zdarzało się, że dzwonił w okolicach 20 i mówił, że pada z nóg i idzie spać po ciężkim dniu pracy. To wtedy zapewne przyjeżdżała do niego na noce Kasia. Zabraniał mi też dzwonić w nocy, kiedy wracałam z imprez, bo podobno musiał się wysypiać. On natomiast nie miał żadnych skrupułów, żeby wydzwaniać w godzinach bardzo-wczesno-porannych. No tak, ale obok mnie nie spał właśnie mój drugi (trzeci?) facet.



Nigdy nie umieścił kamerki internetowej w domu, choć wiele razy mu o tym mówiłam-zawsze miał ją tylko w pracy, choć służbowego laptopa przywoził codziennie do mieszkania. W końcu mogłabym zobaczyć w nim inną kobietę.



Nie przedstawił mnie kilku swoim dobrym znajomym-tylko najlepszym przyjaciołom-wiedział, że oni się nie wygadają. Zawsze powtarzał, że wizerunek, to dla niego rzecz święta. Fakt, w zawodzie polityka wiarygodność to ważna sprawa. Niestety, dopiero teraz widzę, jak ten cyniczny kłamca różni się od cukierkowego wizerunku, który buduje na użytek swoich kolejnych miłości, znajomości, przyjaciół, a szczególnie rodziny. Zresztą o rodzinie to w ogóle jest osobna kwestia na inną notkę.



Przeglądając swoje notatki z tych prawie 10 miesięcy między marcem a grudniem, kiedy wydawało mi się, że jestem jedyną kobietą w jego życiu zastanawiam się, jak udawało mu się to tak długo ukrywać. Ale w końcu jest marketingowcem i politykiem: Kłamstwo to jego drugie imię. Tylko, że znajomi, którym powiedziałam o całej sprawie za każdym razem reagowali tak samo: nie mogę uwierzyć, że TY się dałaś tak nabrać! Ja też nie mogę. Do głupich, ani naiwnych nie należę. Tyle, że po raz drugi w życiu zaufałam facetowi w 100 procentach, usypiając swoją czujność i po prostu wierząc w to, co mówi.

Nigdy więcej.



Najbardziej przeraził się, kiedy plany mojej przeprowadzki do wa-wy nabrały realnych kształtów (Najśmieszniejsze, że pierwszy raz inicjatywa wyszła od niego jeszcze przed wakacjami. Potem się wycofał, ale w okolicach listopada rozmowy stały się po prostu konkretne i wypływały raczej od niego.): powiedziałam właścicielowi mieszkania, zrezygnowałam z pracy, poinformowałam rodzinę i znajomych, zaczęłam szukać pokoju w wa-wie. Wtedy stało się dla niego jasne, że prędzej czy później wszystko się wyda. Nawet gdyby zostawił tamtą kobietę i nie zaczynał właśnie kolejnego związku, to nie było szans, żeby prawda nie wyszła na jaw. Wtedy mnie zostawił. Te wszystkie jego zapewnienia o miłości, że nie chce mnie krzywdzić swoim egoizmem, że nie nadaje się do związku (no w każdym razie na pewno nie monogamicznego), że teraz będzie sam (co za paranoja) itd...żałosne. Ciekawe, co powiedział tym znajomym, którzy znali co najmniej dwie z nas. Że musiał w końcu którejś się pozbyć?



Kasię zostawił po tym, jak napisała do niego smsa, kiedy był w towarzystwie Kamili. Zapewne, żeby udowodnić Kamili, że tylko ona jest ważna, a Kasia to przelotna znajomość. Niestety dziewczyny się dogadały i związek z Kamilą też się zakończył. Ale ile jeszcze było w międzyczasie takich kobiet, a ile jeszcze się nabierze? Mam nadzieję, że niewiele. Mam też nadzieję, że poglądy o nim zweryfikuje kilku ludzi, którzy uważają go za przyjaciela lub bardzo bliskiego kolegę, a którym on za ich plecami bezlitośnie obrabia dupę.



Najśmieszniejsze, że po tym, jak napisałam mu na skypie, co myślę o takich tchórzach, ukrył przede mna swój profil. Przed chwilą zauważyłam, że z naszej-klasy też znikło jego gg i skype. No tak, w końcu ten portal przyniósł mu trochę pecha:)

10:21, sistera , Świat Mężczyzn Różnych Moich
sobota, 12 kwietnia 2008, sistera
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »
Dodaj komentarz »
Komentarze
Gość: hjnkmj, nat-pra-1.aster.pl
2009/11/05 15:27:59
tylko byście sie ruchały
Dodaj komentarz »
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog